środa, 23 lipca 2014
zamowienia przed zamknieciem
zamowienia przed zamknieciem to drazliwy temat dla dostawcy.
zamowienia przed zamknieciem sa najgorsze.
odmowic nie mozna, robic to - juz nie ma sil.
a dostarczac, jechac w nocy - juz w ogole.
co za pierdolony cwel, mowi dostawca.
przypomnial sobie 5 minut przed zamknieciem ze chce zjesc.
jebny skurwiel.
5 minut przed zamknieciem jest sajgon.
skladniki sie przelicza wazy znosi sie do chlodni.
wsystko sie targa do zlewu i sie zaczyna zmywac.
smieci sie wpycha do workow i sie wynosi.
wszedzie wszystko jerst rozsypane.
maka, wszedzie ser, inne gowno.
caly jestes w tym ubabrany zafajdany.
przelicza sie wszystko co sie da, napoje i stan magazynu, suchy, lodowka, chlodnia, wszystko jak leci.
skutery sie odstawia, dostawcow sie zaczyna rozliczac.
wszedzie jest nielad, wielkie sprzatanie, ogarniecie calego tego bajzlu burdelu.
wszedzie wszydstko jest rozsypane i ogolnie przypomina to rozpedzony statek kosmiczny ktory spada niesamowicie szybko w przepasc.
wszystko jest nieogarniete, w rozsypce, w procesie, w polowie.
i Nagle w takim momencie - dzwoni telefon.
Ups, I did it again.
Wszystkie maszyny - stoooop!
zgasic silniki!
wszyscy pracownicy krzycza - kurrrrrrwa pierdoloooona!
w tym krztykie - caly bol egzystencji, zawiedzione nadziei i zludzenia.
Ten telefon oznacza zruinowane plany wrocic do domku wczesniej niz druga w nocy i przytulic sie do swojej dziewczyny.
zmeczony spocony caly w mydle zjebany na amen dostawca przedziera sie przez caly ten rozwalony w proszku burdel i odbiera telefon.
milym cieplym glosem odbebni swoja formulke marzac zeby tego klienta wlasnorecznie udusic.
Milo nam Pana slyszecm zego Pan sobie zyczy?
Jebana hipokryzja i poprawnosc polityczna, hehe.
klient 5 minut przed zamknieciem sklada zamowienie.
Mily spokojny glos, niespiesznie przepytuje o wszystkie promocje, przebiera, wybiera.
Klient nasz Pan, swieta krowa.
potem owszem juz zostaje tylko tyle co nic, ukrecic mu placka,
uzbierac skladniki, wlozyc do pieca i dostarczyc.
dobzre jeszcze jesli kurs jest bliski i nie trza szukac w nocy.
A potem to juz z gorki.
wraca dostawca, rozlicza sie, sprzata, zmywa, odstawia skuter, duzo pali i pije.
i napiecie opada.
potem - nocnym - do domu.
o drugie w nocy wreszcuie sie do niej przytuli na 4 godziny.
no bo o 6 rano - ona wstaje do pracy.
zamowienia przed zamknieciem sa najgorsze.
odmowic nie mozna, robic to - juz nie ma sil.
a dostarczac, jechac w nocy - juz w ogole.
co za pierdolony cwel, mowi dostawca.
przypomnial sobie 5 minut przed zamknieciem ze chce zjesc.
jebny skurwiel.
5 minut przed zamknieciem jest sajgon.
skladniki sie przelicza wazy znosi sie do chlodni.
wsystko sie targa do zlewu i sie zaczyna zmywac.
smieci sie wpycha do workow i sie wynosi.
wszedzie wszystko jerst rozsypane.
maka, wszedzie ser, inne gowno.
caly jestes w tym ubabrany zafajdany.
przelicza sie wszystko co sie da, napoje i stan magazynu, suchy, lodowka, chlodnia, wszystko jak leci.
skutery sie odstawia, dostawcow sie zaczyna rozliczac.
wszedzie jest nielad, wielkie sprzatanie, ogarniecie calego tego bajzlu burdelu.
wszedzie wszydstko jest rozsypane i ogolnie przypomina to rozpedzony statek kosmiczny ktory spada niesamowicie szybko w przepasc.
wszystko jest nieogarniete, w rozsypce, w procesie, w polowie.
i Nagle w takim momencie - dzwoni telefon.
Ups, I did it again.
Wszystkie maszyny - stoooop!
zgasic silniki!
wszyscy pracownicy krzycza - kurrrrrrwa pierdoloooona!
w tym krztykie - caly bol egzystencji, zawiedzione nadziei i zludzenia.
Ten telefon oznacza zruinowane plany wrocic do domku wczesniej niz druga w nocy i przytulic sie do swojej dziewczyny.
zmeczony spocony caly w mydle zjebany na amen dostawca przedziera sie przez caly ten rozwalony w proszku burdel i odbiera telefon.
milym cieplym glosem odbebni swoja formulke marzac zeby tego klienta wlasnorecznie udusic.
Milo nam Pana slyszecm zego Pan sobie zyczy?
Jebana hipokryzja i poprawnosc polityczna, hehe.
klient 5 minut przed zamknieciem sklada zamowienie.
Mily spokojny glos, niespiesznie przepytuje o wszystkie promocje, przebiera, wybiera.
Klient nasz Pan, swieta krowa.
potem owszem juz zostaje tylko tyle co nic, ukrecic mu placka,
uzbierac skladniki, wlozyc do pieca i dostarczyc.
dobzre jeszcze jesli kurs jest bliski i nie trza szukac w nocy.
A potem to juz z gorki.
wraca dostawca, rozlicza sie, sprzata, zmywa, odstawia skuter, duzo pali i pije.
i napiecie opada.
potem - nocnym - do domu.
o drugie w nocy wreszcuie sie do niej przytuli na 4 godziny.
no bo o 6 rano - ona wstaje do pracy.
Kolo Macieja
klient nie daje napiwku bo placki byly zimne a dostawa trwala za dlugo.
lepszy Dostawca po tym jak przez jakis czas nie dostaje napiwku - dostarcza temu klientowi placki w ostatniej kolenosci. a potem - zmienia lokal i strefe.
przychodzi nowy gorszy swiezak.
placki sie dostarczaja z jeszcze wiekszym opoznieniem.
klient nie daje napiwku no bo za co?
Kolo Macieja.
lepszy Dostawca po tym jak przez jakis czas nie dostaje napiwku - dostarcza temu klientowi placki w ostatniej kolenosci. a potem - zmienia lokal i strefe.
przychodzi nowy gorszy swiezak.
placki sie dostarczaja z jeszcze wiekszym opoznieniem.
klient nie daje napiwku no bo za co?
Kolo Macieja.
brak pierdolonej empatii
Ludzi nie maja empatii, zrozumialem to.
najpierw dlugio nie moglem zrozumiec, o co kurde chodzi?
skladasz zamowienie, chcesz goraca pizze, podaj im wiecej szczegolow, no nie?
no wlasnie ze nie.
klient chce goraca pizze ale nie podaje czesto zadnych szczegolow.
Przeciez dla niego jest oczewiste ze on mieszka na 5 pietrze klatka 13 na ktora mozna trafic jak sie skreci za smietnikiem wlewo.
tam zreszta widac, trzecia klatka, potem czwarta, smietnik i ten.. i trza wlewo i troche w gore i wprawo.
klientowi sie wydaje ze jest to oczewiste, on mieszka w tym miescu przez wiele lat i jakos wszyscy latwo sie do nigo dostaja. i rodzian i listonosz i cala reszta.
jak dostawca nie znajdzie to ochroniaz mu podpowie.
guzik prawda.
Ochroniaz moze gadac przez telefon albo wyrywac sobie wloski z nosa albo ogladac telewizor. on ma takich dostawcow setki i ma ich gdzies.
dostawca pizzy tgrafia na obcy teren on nie wie i nie widzi w ciemnosci gdzie jest klient.
on nie wie ze klient mieszka na 13 klatce, nie wie gdzie jest ta klatka, gdzie jest smietnik i cala reszta.
dostca tez zywy normalny czlowiek.
klient ma go w upie i dostawca klienta tez ma tam.
jak skurwiel nie potrafi normalnie podac adres i opisac jak tam trafi to dostanie zimny placek z opoznieniem.
dostaca nie ma szklanej kuli zgadywac i nie ma motywacji do bycia zaangazowanym poszukiwaczem klenta.
rotacja jest ogromna, stary dostawca co pracowal miesiac temu dawno sie zwolnil.
on wiedzial gdzie mieszka klient ale wiedzy nowemu nie przekazal.
ten dostawca sie dowie pewnie po \tym jak polazi z plackiem wokol bloku pltu i asmietnika gdzie jest
13 klatka. ale tez niedlugo sie zwolni.
i tak dalej
najpierw dlugio nie moglem zrozumiec, o co kurde chodzi?
skladasz zamowienie, chcesz goraca pizze, podaj im wiecej szczegolow, no nie?
no wlasnie ze nie.
klient chce goraca pizze ale nie podaje czesto zadnych szczegolow.
Przeciez dla niego jest oczewiste ze on mieszka na 5 pietrze klatka 13 na ktora mozna trafic jak sie skreci za smietnikiem wlewo.
tam zreszta widac, trzecia klatka, potem czwarta, smietnik i ten.. i trza wlewo i troche w gore i wprawo.
klientowi sie wydaje ze jest to oczewiste, on mieszka w tym miescu przez wiele lat i jakos wszyscy latwo sie do nigo dostaja. i rodzian i listonosz i cala reszta.
jak dostawca nie znajdzie to ochroniaz mu podpowie.
guzik prawda.
Ochroniaz moze gadac przez telefon albo wyrywac sobie wloski z nosa albo ogladac telewizor. on ma takich dostawcow setki i ma ich gdzies.
dostawca pizzy tgrafia na obcy teren on nie wie i nie widzi w ciemnosci gdzie jest klient.
on nie wie ze klient mieszka na 13 klatce, nie wie gdzie jest ta klatka, gdzie jest smietnik i cala reszta.
dostca tez zywy normalny czlowiek.
klient ma go w upie i dostawca klienta tez ma tam.
jak skurwiel nie potrafi normalnie podac adres i opisac jak tam trafi to dostanie zimny placek z opoznieniem.
dostaca nie ma szklanej kuli zgadywac i nie ma motywacji do bycia zaangazowanym poszukiwaczem klenta.
rotacja jest ogromna, stary dostawca co pracowal miesiac temu dawno sie zwolnil.
on wiedzial gdzie mieszka klient ale wiedzy nowemu nie przekazal.
ten dostawca sie dowie pewnie po \tym jak polazi z plackiem wokol bloku pltu i asmietnika gdzie jest
13 klatka. ale tez niedlugo sie zwolni.
i tak dalej
Niech dostaca do mnie zadzwoni
Niech dostaca do mnie zadzwoni, mowi klient.
jak juz bedzie na miescu.
pod klatka.
podam mu wtedy kod do domofonu.
siedzi w kapciach na kanapie przed telewizorem i cos takiego poleca.
nie ma problemu, odpowiada pracownik pizerii ktory odbiera telefon.
Najczesciej jest to ten wlasnie dostaca co pojedzie.
teraz uwaga - zobacz jak to wyglada w praktyce.
dostawca ma dziennie z 30-40 klientow.
nie stac go zeby dzwonic do kazdego.
a prosba zadzwonic jest czesta, no bo co w tym takiego?
malostkowosc, zalowac pare groszy na telefonie zeby nie zadzwonic do klienta./
pare groszy razy 30-40 klientow to jakies 20 zlotych dziennie na takie telefony.
bezsensowne.
Szanowny Panie, jestem na dole, mokry zmarzniety spocony - niepotrzebne skreslic.
czy zechxce mi Pan laskawie podac kod do domofonu?
no bo nie chcialo sie Panu podac kodu podczas skkladania zamowienia nie wiedziec czemu.
tylko ze ten... czasem dostaca nie ma pare groszy na telefonie.
no bo napiwki sie dostaje nie zawsze.
albo jest nieogarnietym debilem - a takie wlasnie osoby najczesciej trafiaja do tej pracy - i zapomnial telefon naladowac. albozostawil telefon w pizzerii. tez sie zdarza, hy:)
jak juz bedzie na miescu.
pod klatka.
podam mu wtedy kod do domofonu.
siedzi w kapciach na kanapie przed telewizorem i cos takiego poleca.
nie ma problemu, odpowiada pracownik pizerii ktory odbiera telefon.
Najczesciej jest to ten wlasnie dostaca co pojedzie.
teraz uwaga - zobacz jak to wyglada w praktyce.
dostawca ma dziennie z 30-40 klientow.
nie stac go zeby dzwonic do kazdego.
a prosba zadzwonic jest czesta, no bo co w tym takiego?
malostkowosc, zalowac pare groszy na telefonie zeby nie zadzwonic do klienta./
pare groszy razy 30-40 klientow to jakies 20 zlotych dziennie na takie telefony.
bezsensowne.
Szanowny Panie, jestem na dole, mokry zmarzniety spocony - niepotrzebne skreslic.
czy zechxce mi Pan laskawie podac kod do domofonu?
no bo nie chcialo sie Panu podac kodu podczas skkladania zamowienia nie wiedziec czemu.
tylko ze ten... czasem dostaca nie ma pare groszy na telefonie.
no bo napiwki sie dostaje nie zawsze.
albo jest nieogarnietym debilem - a takie wlasnie osoby najczesciej trafiaja do tej pracy - i zapomnial telefon naladowac. albozostawil telefon w pizzerii. tez sie zdarza, hy:)
wkurzajace
kurwa ludzie litosci!
dlaczego wy kurwa nie chcecie na dzwiach napisac adres mieszkania?
przeciez to kurwa wkurwiajace jest.
idziesz nie raz korytarzem. duzy blok i korytarz 30 metrow.
i kurwa na zadnym (sic!) miweszkaniui przez dobrym kilka kilkanascie metrow - ni ma numerow.
zajebiscie dlugi i ciemny korytarz i kurwa - brak numerow mieszkan na dzwiach.
o co kurwa chodzi.?
czy to jakis spisek>?
tajemnica panstwowa?
jak ja kurwa mam znalezc wasze pierdolone mieszkanie zeby nakarmic pierdolonego klienta?
dlaczego wy kurwa nie chcecie na dzwiach napisac adres mieszkania?
przeciez to kurwa wkurwiajace jest.
idziesz nie raz korytarzem. duzy blok i korytarz 30 metrow.
i kurwa na zadnym (sic!) miweszkaniui przez dobrym kilka kilkanascie metrow - ni ma numerow.
zajebiscie dlugi i ciemny korytarz i kurwa - brak numerow mieszkan na dzwiach.
o co kurwa chodzi.?
czy to jakis spisek>?
tajemnica panstwowa?
jak ja kurwa mam znalezc wasze pierdolone mieszkanie zeby nakarmic pierdolonego klienta?
Psychologia Klienta
Psychologia Klienta jest prosta.
on placi i wymaga. Klient nasz pan.
po co on ma sie napinac i okazywac empatie?
po co ma podawac numer klatki , informacje jak lepej dostac sie pod blok albo pietro?
on ma to w nosie.
on chce pizzy. najlepiej goraca.
a jak dostawca wieczorem w ciemnosci da sobie rade znalezc adres - to juz nie jego problem.
on placi i wymaga. Klient nasz pan.
po co on ma sie napinac i okazywac empatie?
po co ma podawac numer klatki , informacje jak lepej dostac sie pod blok albo pietro?
on ma to w nosie.
on chce pizzy. najlepiej goraca.
a jak dostawca wieczorem w ciemnosci da sobie rade znalezc adres - to juz nie jego problem.
Kontakt z ludzmi
Ludzi sa oki.
sa owszem czasem gbury ale takiemu mowi sie ze jest gburem i jedzie sie dalej.
Klient ma w nosie dostace, jego problemy, usprawiedliwienia i inne takie.
Klient chce zrec.
dajesz mu zarcie - klient jest zadowolony.
nie dajesz - nie jest.
Proste?
proste:)
sa owszem czasem gbury ale takiemu mowi sie ze jest gburem i jedzie sie dalej.
Klient ma w nosie dostace, jego problemy, usprawiedliwienia i inne takie.
Klient chce zrec.
dajesz mu zarcie - klient jest zadowolony.
nie dajesz - nie jest.
Proste?
proste:)
Czas dostawy
Czas dostawy wedlug ustawy powinien wynosic do 30 minut.
Klient odklada sluchawke i w ciagu 30 minut pizza powinna byc u niego na stole.
w teorii.
w praktyce jest niestety czesto o wiele gorzej.
Klient odklada sluchawke i w ciagu 30 minut pizza powinna byc u niego na stole.
w teorii.
w praktyce jest niestety czesto o wiele gorzej.
Stroj sluizbowy
Stroj sluizbowy.
wkurzajace to jest.
czapeczka koszulka i inne takie.
ciemne spodnie i buty okreslonego wzoru.
wszystko jest nie takie jak trza, mocno nie takie.
niewygodne a nieraz - poprostu rozmiar bardzo nie pasuje.
pol biedy jesli koszulka sluzbowwa jest za duza, gorzej - jesli jest o dwa rozmiary za mala.
daj ci i mowia - bierz co jest njo bo innej nie ma, wszystko zostalo rozkradzione.
wygladasz w tym jak klaun.
smutny kolorowy spocony klaun.
wkurzajace to jest.
czapeczka koszulka i inne takie.
ciemne spodnie i buty okreslonego wzoru.
wszystko jest nie takie jak trza, mocno nie takie.
niewygodne a nieraz - poprostu rozmiar bardzo nie pasuje.
pol biedy jesli koszulka sluzbowwa jest za duza, gorzej - jesli jest o dwa rozmiary za mala.
daj ci i mowia - bierz co jest njo bo innej nie ma, wszystko zostalo rozkradzione.
wygladasz w tym jak klaun.
smutny kolorowy spocony klaun.
Dostawca pizzy zostal zabity za spoznienie o 40 minut
polecam szokujacy artykul.
Dostawca pizzy w Meksyku zostal zabity za spoznienie o 40 minut.
jak donosi policja, wkurwiony klient zabil dostace za tak duze spoznienie.
oryginal:
http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/centralamericaandthecaribbean/mexico/9605183/Pizza-delivery-man-killed-for-being-40-minutes-late.html
Dostawca pizzy w Meksyku zostal zabity za spoznienie o 40 minut.
jak donosi policja, wkurwiony klient zabil dostace za tak duze spoznienie.
oryginal:
http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/centralamericaandthecaribbean/mexico/9605183/Pizza-delivery-man-killed-for-being-40-minutes-late.html
Prawda o Pracy Dostawców Na Skuterach
Czy praca w roli dostawcy pizzy jest opłacalna? Jak radzą sobie Ci nieustraszeni jeźdźcy podczas srogiej zimy? Czy oni naprawdę jeżdżą niezależnie od warunków pogodowych? Po przeczytaniu tego materiału już nigdy nie będziesz narzekać, że zamówiona przez Ciebie pizza jest za zimna…
Mijając w środku lata kierowcę skutera z dużym kufrem na pizzę, można pomyśleć, że gość ma naprawdę dobrą robotę. Jeździ sobie od rana do wieczora firmową maszyną, na firmowym paliwie i jeszcze mu za to płacą. Nie musi ugniatać ciasta na pizzę, ani biegać od stolika do stolika i przyjmować zamówień. Czeka tylko na kolejne zlecenie, aby zabrać gotową pizzę i znów wyruszyć na miasto. Tak można by pomyśleć i dokonać powierzchownej oceny. My postanowiliśmy jednak przyjrzeć się bliżej tej pracy. Zainspirowała nas do tego zima, a dokładniej rzecz biorąc niska temperatura i wysoki śnieg. Przy takich temperaturach dobrze czują się pingwiny i misie polarne, ale chyba nie kierowcy skuterów?! Szczególnie wredne wydają się być ogromne ilości śniegu, na który może przyjemnie patrzy się zza szyby samochodu, ale niekoniecznie przyjemnie jeździ się po nim skuterem. Może w przyszłości pizzerie powinny pomyśleć o inwestowaniu w skutery śnieżne, albo przynajmniej o zamontowaniu do każdej ze swoich maszyn płozy i gąsienicy…
Rozwoziciele w większości lokali zaczynają pracę o godzinie 10:00, a niektórzy dwie godziny wcześniej, aby przygotować lokal na cały dzień funkcjonowania. Wbrew temu, co nam się wydaje, nie zajmują się jedynie rozwożeniem pizzy. Do ich obowiązków należy także pomoc przy wnoszeniu towaru podczas dostaw, składanie pudełek na pizzę, a nawet sprzątanie i mycie podłóg… Podpieranie ścian i unikanie pracy nie jest mile widziane przez kolegów, a tym bardziej przez przełożonych. W zależności od okoliczności, około godziny 11-11:30 pojawiają się poważne zamówienia. „Średnio, dziennie mamy ponad 20 wyjazdów” – mówi nam Grzesiek – pracownik jednej z warszawskich pizzerii. Zapytany, czy jakakolwiek temperatura jest w stanie go zatrzymać, odpowiada z uśmiechem na twarzy, że nawet -20 st. Celsjusza nie zrobiło na nim większego wrażenia… Słyszeliśmy natomiast, że na postoju w takich warunkach przydaje się gorący tłumik, jakoś przecież trzeba ogrzać zmarznięte dłonie! Zdecydowanie bardziej pracę utrudniają zaśnieżone ulice, przez które skuterzyści zaliczyli już w historii niejednego dzwona. Małe koła skutera w konfrontacji z 20-centymentrowym śniegiem nie mają większych szans. Rozwiązaniem byłoby chyba tylko założenie na koła łańcuchów.
Chłopaki nie jeżdżą po całym mieście, a jedynie w swoim wyznaczonym rejonie. Najciężej jest w porze obiadowej, kiedy to ciągle pojawiają się nowe zlecenia i nie ma nawet chwili, aby się rozgrzać i odpocząć. Czasem też skuterzyści zamieniają się na zlecenia z kolegami jeżdżącymi samochodami. Powód jest prosty – trasę zlecenia (a czasem dwóch lub trzech przy jednym wyjeździe) trzeba jakoś opracować, a wiadomo, który pojazd ma większą mobilność na zatłoczonych ulicach! Czasem do zadań dostawców należy też służbowa wizyta w supermarkecie lub wsiostrzanej pizzerii w innym rejonie, jeżeli w restauracji akurat skończy się określony składnik. Zarobki wyglądają całkiem nieźle, głównie dzięki napiwkom. Nasz rozmówca przyznaje, że zimą ludzie są bardziej hojni, co wynagradza pracę w ciężkich warunkach. Zagłębiając się w temat, okazuje się, że nikt tego faktu nie ukrywa w branży gastronomicznej, nawet pracodawcy na rozmowach kwalifikacyjnych – gdyby nie napiwki, zarówno dostawcy, jak i kelnerzy zarabialiby znacznie mniej. Średnie dochody zależą od wielu czynników, jak chociażby godziny pracy, czy zamożność klientów z danego regionu. Można przyjąć, że dostawca pizzy może zarobić od 2000 do 3000 złotych na miesiąc. „Jestem zadowolony, bo gdzie indziej bym tyle zarobił z moim brakiem dobrego wykształcenia i doświadczenia w jakimkolwiek zawodzie” – dopowiada nam Grzegorz zakładając kask i pakując kolejną pizzę do kufra…
Słyszeliśmy już, jak „prawdziwi motocykliści” wręcz nabijają się z pizza-boyów, tudzież skuter-manów, jednak goście rozwożący pizze to prawdziwi twardziele. Oczywiście są skromni i spytani czy uważają siebie za szczególnie wytrwałych, odpowiadają, że to praca jak każda inna. Mimo wszystko dobrze wiemy, że jeżdżenie w takich warunkach nie jest prostą sprawą, nawet przy niewielkich prędkościach i małych dystansach. A do tego dodać trzeba fakt, że nie wszystkie odwiedzane bloki posiadają windę! Jeżeli myślisz o takiej pracy, przemyśl to kilka razy. Zarobki owszem mogą być satysfakcjonujące, ale zdrowie jest bezcenne…
http://motormania.com.pl/felietony/jedzie-pizza-czyli-kulisy-pracy-dostawcow-na-skuterach/
Mijając w środku lata kierowcę skutera z dużym kufrem na pizzę, można pomyśleć, że gość ma naprawdę dobrą robotę. Jeździ sobie od rana do wieczora firmową maszyną, na firmowym paliwie i jeszcze mu za to płacą. Nie musi ugniatać ciasta na pizzę, ani biegać od stolika do stolika i przyjmować zamówień. Czeka tylko na kolejne zlecenie, aby zabrać gotową pizzę i znów wyruszyć na miasto. Tak można by pomyśleć i dokonać powierzchownej oceny. My postanowiliśmy jednak przyjrzeć się bliżej tej pracy. Zainspirowała nas do tego zima, a dokładniej rzecz biorąc niska temperatura i wysoki śnieg. Przy takich temperaturach dobrze czują się pingwiny i misie polarne, ale chyba nie kierowcy skuterów?! Szczególnie wredne wydają się być ogromne ilości śniegu, na który może przyjemnie patrzy się zza szyby samochodu, ale niekoniecznie przyjemnie jeździ się po nim skuterem. Może w przyszłości pizzerie powinny pomyśleć o inwestowaniu w skutery śnieżne, albo przynajmniej o zamontowaniu do każdej ze swoich maszyn płozy i gąsienicy…
Rozwoziciele w większości lokali zaczynają pracę o godzinie 10:00, a niektórzy dwie godziny wcześniej, aby przygotować lokal na cały dzień funkcjonowania. Wbrew temu, co nam się wydaje, nie zajmują się jedynie rozwożeniem pizzy. Do ich obowiązków należy także pomoc przy wnoszeniu towaru podczas dostaw, składanie pudełek na pizzę, a nawet sprzątanie i mycie podłóg… Podpieranie ścian i unikanie pracy nie jest mile widziane przez kolegów, a tym bardziej przez przełożonych. W zależności od okoliczności, około godziny 11-11:30 pojawiają się poważne zamówienia. „Średnio, dziennie mamy ponad 20 wyjazdów” – mówi nam Grzesiek – pracownik jednej z warszawskich pizzerii. Zapytany, czy jakakolwiek temperatura jest w stanie go zatrzymać, odpowiada z uśmiechem na twarzy, że nawet -20 st. Celsjusza nie zrobiło na nim większego wrażenia… Słyszeliśmy natomiast, że na postoju w takich warunkach przydaje się gorący tłumik, jakoś przecież trzeba ogrzać zmarznięte dłonie! Zdecydowanie bardziej pracę utrudniają zaśnieżone ulice, przez które skuterzyści zaliczyli już w historii niejednego dzwona. Małe koła skutera w konfrontacji z 20-centymentrowym śniegiem nie mają większych szans. Rozwiązaniem byłoby chyba tylko założenie na koła łańcuchów.
Chłopaki nie jeżdżą po całym mieście, a jedynie w swoim wyznaczonym rejonie. Najciężej jest w porze obiadowej, kiedy to ciągle pojawiają się nowe zlecenia i nie ma nawet chwili, aby się rozgrzać i odpocząć. Czasem też skuterzyści zamieniają się na zlecenia z kolegami jeżdżącymi samochodami. Powód jest prosty – trasę zlecenia (a czasem dwóch lub trzech przy jednym wyjeździe) trzeba jakoś opracować, a wiadomo, który pojazd ma większą mobilność na zatłoczonych ulicach! Czasem do zadań dostawców należy też służbowa wizyta w supermarkecie lub wsiostrzanej pizzerii w innym rejonie, jeżeli w restauracji akurat skończy się określony składnik. Zarobki wyglądają całkiem nieźle, głównie dzięki napiwkom. Nasz rozmówca przyznaje, że zimą ludzie są bardziej hojni, co wynagradza pracę w ciężkich warunkach. Zagłębiając się w temat, okazuje się, że nikt tego faktu nie ukrywa w branży gastronomicznej, nawet pracodawcy na rozmowach kwalifikacyjnych – gdyby nie napiwki, zarówno dostawcy, jak i kelnerzy zarabialiby znacznie mniej. Średnie dochody zależą od wielu czynników, jak chociażby godziny pracy, czy zamożność klientów z danego regionu. Można przyjąć, że dostawca pizzy może zarobić od 2000 do 3000 złotych na miesiąc. „Jestem zadowolony, bo gdzie indziej bym tyle zarobił z moim brakiem dobrego wykształcenia i doświadczenia w jakimkolwiek zawodzie” – dopowiada nam Grzegorz zakładając kask i pakując kolejną pizzę do kufra…
Słyszeliśmy już, jak „prawdziwi motocykliści” wręcz nabijają się z pizza-boyów, tudzież skuter-manów, jednak goście rozwożący pizze to prawdziwi twardziele. Oczywiście są skromni i spytani czy uważają siebie za szczególnie wytrwałych, odpowiadają, że to praca jak każda inna. Mimo wszystko dobrze wiemy, że jeżdżenie w takich warunkach nie jest prostą sprawą, nawet przy niewielkich prędkościach i małych dystansach. A do tego dodać trzeba fakt, że nie wszystkie odwiedzane bloki posiadają windę! Jeżeli myślisz o takiej pracy, przemyśl to kilka razy. Zarobki owszem mogą być satysfakcjonujące, ale zdrowie jest bezcenne…
http://motormania.com.pl/felietony/jedzie-pizza-czyli-kulisy-pracy-dostawcow-na-skuterach/
Dostawca pizzy
OPracowac jako Dostawca pizzy mze kazdy.
nic nie trzeba umiec, wszystko jests proste i latwe.
nic nie trzeba umiec, wszystko jests proste i latwe.
Skutery
Skutery dostaje sie przewaznie sluzbowe.
za nic nie odpowiadasz, jak cos sie psuje, przyjezdza serwis i zabiera skuter do naprawy.
a ty dostajesz kolejny.
to w teorii.
w praktyce jednak czestop jest inaczej.
w wielu lokalach skutery sa zniszczone a wlasciciel oczewiscie Oszczędza i nie chce ich naprawiac.
w sujmie nawet ma racje, po co ma pakowac hajs w stare badziewie skoro chwetnych pracowac jako dostawca jest full. i sie zgadzaja jezdzic na wszysrtkim.
a zatem - nowy dostawca dostaje najgorszy skuter a stary - lepszy.
proste, no nie?
za nic nie odpowiadasz, jak cos sie psuje, przyjezdza serwis i zabiera skuter do naprawy.
a ty dostajesz kolejny.
to w teorii.
w praktyce jednak czestop jest inaczej.
w wielu lokalach skutery sa zniszczone a wlasciciel oczewiscie Oszczędza i nie chce ich naprawiac.
w sujmie nawet ma racje, po co ma pakowac hajs w stare badziewie skoro chwetnych pracowac jako dostawca jest full. i sie zgadzaja jezdzic na wszysrtkim.
a zatem - nowy dostawca dostaje najgorszy skuter a stary - lepszy.
proste, no nie?
Czy praca dostawcy pizzy jest ciezka?
Czy praca dostawcy pizzy jest ciezka?
Raczej nie.
Latem jezdzic sobie dobrym skuterem, to sama przyjemnosc.
Do tego dostajesz napiwki.
Jestes przy jedzeniu, zawsze cos tam wpadnie.
a to placki pomylone, ida na straty, czyli dostawcy je zjadaja.
albo klient nagle sie rozmyslil i zrezygnowal, i wtedy co znowu?
placki ida na straty, czyli dostawcy je zjadaja.
albo tez placki dojechaly do klienta zimne i on ich nie chce.
wtedy dostawca wraca do lokalu i zgadnijcie o dalej:)
Raczej nie.
Latem jezdzic sobie dobrym skuterem, to sama przyjemnosc.
Do tego dostajesz napiwki.
Jestes przy jedzeniu, zawsze cos tam wpadnie.
a to placki pomylone, ida na straty, czyli dostawcy je zjadaja.
albo klient nagle sie rozmyslil i zrezygnowal, i wtedy co znowu?
placki ida na straty, czyli dostawcy je zjadaja.
albo tez placki dojechaly do klienta zimne i on ich nie chce.
wtedy dostawca wraca do lokalu i zgadnijcie o dalej:)
Strefa
Strefy bywaja slabe.
zagmatwane objazdy dojazdy, zle drogi i bieda na osiedlu.
stare kamienicy gdzie trza dostarczac placki na 5 pietro bez windy.
i tak dalej.
Strefy bywaja tez fajne.
sporo wiezowcow.
duzo bogatych firm, najlepiej zagranicznych.
Wszystko blisko, wszystko skondensowane w jednym miescu.
Dojazd wygodny.
i tak dalej.
wiesz juz o co chodzi prawda?:)
zagmatwane objazdy dojazdy, zle drogi i bieda na osiedlu.
stare kamienicy gdzie trza dostarczac placki na 5 pietro bez windy.
i tak dalej.
Strefy bywaja tez fajne.
sporo wiezowcow.
duzo bogatych firm, najlepiej zagranicznych.
Wszystko blisko, wszystko skondensowane w jednym miescu.
Dojazd wygodny.
i tak dalej.
wiesz juz o co chodzi prawda?:)
Ile zarabia Dostawca pizzy z napiwkow?
Ile zarabia Dostawca pizzy z napiwkow?
okolo 20-25 zlotych dziennie.
to zalezy od strefy i firmy w ktorej pracuje.
trzeba oczewiscie dostarczac pizze szybko, zeby byla goracej.
wtedy szansy na napiwki rosna.
Jesli pracujesz w takiej zaloosnej firmie jak Telepizza to napiwki dostajesz male.
zawsze pizze dostarczasz zimna i to nie z twojej winy.
Lepej z napiwkami jest w Dominium a jeszce lepej - w Dominosie.
okolo 20-25 zlotych dziennie.
to zalezy od strefy i firmy w ktorej pracuje.
trzeba oczewiscie dostarczac pizze szybko, zeby byla goracej.
wtedy szansy na napiwki rosna.
Jesli pracujesz w takiej zaloosnej firmie jak Telepizza to napiwki dostajesz male.
zawsze pizze dostarczasz zimna i to nie z twojej winy.
Lepej z napiwkami jest w Dominium a jeszce lepej - w Dominosie.
wtorek, 15 lipca 2014
czwartek, 3 lipca 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)




