środa, 23 lipca 2014

Na obrazku zawsze jest super. ale nie w zyciu:)


zamowienia przed zamknieciem

zamowienia przed zamknieciem to drazliwy temat dla dostawcy.
zamowienia przed zamknieciem sa najgorsze.
odmowic nie mozna, robic to - juz nie ma sil.
a dostarczac, jechac w nocy - juz w ogole.
co za pierdolony cwel, mowi dostawca.
przypomnial sobie 5 minut przed zamknieciem ze chce zjesc.
jebny skurwiel.
5 minut przed zamknieciem jest sajgon.
skladniki sie przelicza wazy znosi sie do chlodni.
wsystko sie targa do zlewu i sie zaczyna zmywac.
smieci sie wpycha do workow i sie wynosi.
wszedzie wszystko jerst rozsypane.
maka, wszedzie ser, inne gowno.
caly jestes w tym ubabrany zafajdany.
przelicza sie wszystko co sie da, napoje i stan magazynu, suchy, lodowka, chlodnia, wszystko jak leci.
skutery sie odstawia, dostawcow sie zaczyna rozliczac.
wszedzie jest nielad, wielkie sprzatanie, ogarniecie calego tego bajzlu burdelu.
wszedzie wszydstko jest rozsypane i ogolnie przypomina to rozpedzony statek kosmiczny ktory spada niesamowicie szybko w przepasc.
wszystko jest nieogarniete, w rozsypce, w procesie, w polowie.
i Nagle w takim momencie - dzwoni telefon.
Ups, I did it again.
Wszystkie maszyny - stoooop!
zgasic silniki!
wszyscy pracownicy krzycza - kurrrrrrwa pierdoloooona!
w tym krztykie - caly bol egzystencji, zawiedzione nadziei i zludzenia.
Ten telefon oznacza zruinowane plany wrocic do domku wczesniej niz druga w nocy i przytulic sie do swojej dziewczyny.
zmeczony  spocony caly  w mydle zjebany na amen dostawca przedziera sie przez caly ten rozwalony  w proszku burdel i odbiera telefon.
milym cieplym glosem odbebni swoja formulke marzac zeby tego klienta wlasnorecznie udusic.
Milo nam Pana slyszecm zego Pan sobie zyczy?
Jebana hipokryzja i poprawnosc polityczna, hehe.
klient 5 minut przed zamknieciem sklada zamowienie.
Mily spokojny glos, niespiesznie przepytuje o wszystkie promocje, przebiera, wybiera.
Klient nasz Pan, swieta krowa.
potem owszem juz zostaje tylko tyle co nic, ukrecic mu placka,
uzbierac skladniki, wlozyc do pieca i dostarczyc.
dobzre jeszcze jesli kurs jest bliski i nie trza szukac w nocy.
A potem to juz z gorki.
wraca dostawca, rozlicza sie, sprzata, zmywa, odstawia skuter, duzo pali i pije.
i napiecie opada.
potem - nocnym - do domu.
o drugie w nocy wreszcuie sie do niej przytuli na 4 godziny.
no bo o 6 rano - ona wstaje do pracy.



Kolo Macieja

klient nie daje napiwku bo placki byly zimne a dostawa trwala za dlugo.
lepszy Dostawca po tym jak przez jakis czas nie dostaje napiwku - dostarcza temu klientowi placki w ostatniej kolenosci. a potem - zmienia lokal i strefe.
przychodzi nowy gorszy swiezak.
placki sie dostarczaja z jeszcze wiekszym opoznieniem.
klient nie daje napiwku no bo za co?
Kolo Macieja.

brak pierdolonej empatii

Ludzi nie maja empatii, zrozumialem to.
najpierw dlugio nie moglem zrozumiec, o co kurde chodzi?
skladasz zamowienie, chcesz goraca pizze, podaj im wiecej szczegolow, no nie?
no wlasnie ze nie.
klient chce goraca pizze ale nie podaje czesto zadnych szczegolow.
Przeciez dla niego jest oczewiste ze on mieszka na 5 pietrze klatka 13 na ktora mozna trafic jak sie skreci za smietnikiem wlewo.
tam zreszta widac, trzecia klatka, potem czwarta, smietnik i ten.. i trza wlewo i troche w gore i wprawo.
klientowi sie wydaje ze jest to oczewiste, on mieszka w tym miescu przez wiele lat i jakos wszyscy latwo sie do nigo dostaja. i rodzian i listonosz i cala reszta.
jak dostawca nie znajdzie to ochroniaz mu podpowie.
guzik prawda.
Ochroniaz moze gadac przez telefon albo wyrywac sobie wloski z nosa albo ogladac telewizor. on ma takich dostawcow setki i ma ich gdzies.

dostawca pizzy tgrafia na obcy teren on nie wie i nie widzi w ciemnosci gdzie jest klient.
on nie wie ze klient mieszka na 13 klatce, nie wie gdzie jest ta klatka, gdzie jest smietnik i cala reszta.
dostca tez zywy normalny czlowiek.
klient ma go w upie i dostawca klienta tez ma tam.
jak skurwiel nie potrafi normalnie podac adres i opisac jak tam trafi to dostanie zimny placek z opoznieniem.
dostaca nie ma szklanej kuli zgadywac i nie ma motywacji do bycia zaangazowanym poszukiwaczem klenta.

rotacja jest ogromna, stary dostawca co pracowal miesiac temu dawno sie zwolnil.
on wiedzial gdzie mieszka klient ale wiedzy nowemu nie przekazal.

ten dostawca sie dowie pewnie po \tym jak polazi z plackiem wokol bloku pltu i asmietnika gdzie jest
13 klatka. ale tez niedlugo sie zwolni.

i tak dalej

Niech dostaca do mnie zadzwoni

Niech dostaca do mnie zadzwoni, mowi klient.
jak juz bedzie na miescu.
pod klatka.
podam mu wtedy kod do domofonu.
siedzi w kapciach na kanapie przed telewizorem i cos takiego poleca.
nie ma problemu, odpowiada pracownik pizerii ktory odbiera telefon.
Najczesciej jest to ten wlasnie dostaca co pojedzie.

teraz uwaga - zobacz jak to wyglada w praktyce.

dostawca ma dziennie z 30-40 klientow.
nie stac go zeby dzwonic do kazdego.
a prosba zadzwonic jest czesta, no bo co w tym takiego?
malostkowosc, zalowac pare groszy na telefonie zeby nie zadzwonic do klienta./
pare groszy razy 30-40 klientow to jakies 20 zlotych dziennie na takie telefony.
bezsensowne.
Szanowny Panie, jestem na dole, mokry zmarzniety spocony - niepotrzebne skreslic.
czy zechxce mi Pan laskawie podac kod do domofonu?
no bo nie chcialo sie Panu podac kodu podczas skkladania zamowienia nie wiedziec czemu.
tylko ze ten... czasem dostaca nie ma pare groszy na telefonie.
no bo napiwki  sie dostaje nie zawsze.
albo jest nieogarnietym debilem - a takie wlasnie osoby najczesciej trafiaja do tej pracy - i zapomnial telefon naladowac. albozostawil telefon w pizzerii. tez sie zdarza, hy:)

wkurzajace

kurwa ludzie litosci!
dlaczego wy kurwa nie chcecie na dzwiach napisac adres mieszkania?
przeciez to kurwa wkurwiajace jest.
idziesz nie raz korytarzem. duzy blok i korytarz 30 metrow.
i kurwa na zadnym (sic!) miweszkaniui przez dobrym kilka kilkanascie metrow - ni ma numerow.
zajebiscie dlugi i ciemny korytarz i kurwa - brak numerow mieszkan na dzwiach.
o co kurwa chodzi.?
czy to jakis spisek>?
tajemnica panstwowa?
jak ja kurwa mam znalezc wasze pierdolone mieszkanie zeby nakarmic pierdolonego klienta?


Psychologia Klienta

Psychologia Klienta jest prosta.
on placi i wymaga. Klient nasz pan.
po co on ma sie napinac i okazywac empatie?
po co ma podawac numer klatki , informacje jak lepej dostac sie pod blok albo pietro?
on ma to w nosie.
on chce pizzy. najlepiej goraca.
a jak dostawca wieczorem w ciemnosci da sobie rade znalezc adres - to juz nie jego problem.